poniedziałek, 23 marca 2015

Rozdanie! Poniekąd pierwsze ;)

No nareszcie udało się usiąść i zorganizować to rozdanie.

Co dla Was mam?

Wygładzający tonik Ecollagen Skin Perfecting Oriflame

 To więcej niż tonik - przełomowe połączenie ekstraktu z roślinnych komórek macierzystych i kwasów owocowych odświeża i delikatnie złuszcza skórę, przywracając jej równowagę. Wygładza ją, stymuluje odnowę i wspomaga redukcję zmarszczek. Zwilż tonikiem wacik, rozprowadź na twarzy.

 +próbki SYLVECO

 

 

Co zrobić by wejść w posiadanie zestawu? 

Zasady są proste i podzielone między blogerów a preferujących facebooka. Czyli?

  • Lubimy na fb lub obserwujemy bloga

  • Udostępniamy publicznie plakat na fb bądź zamieszczamy baner na swoim blogu (link do plakatu na fb)

  • Zamieszczamy w zgłoszeniu informację za co lubisz wiosnę (bądź nie)

Zgłoszenia zostawiamy pod tym postem. Zwycięża jedna osoba której wypowiedź spodoba mi się najbardziej. 

Wzór zgłoszenia

Obserwuję/ lubię jako:

Udostępniam plakat jako/ udostępniam baner na: (w przypadku banera proszę o adres do blogu na którym się znajduje)

Wiosnę lubię/nie lubię za: 

Miłe też są wszelkie zaproszenia znajomych do zabawy. :)

Regulamin:

1. Organizatorem rozdania jest autorka bloga czyli ja- cerien
2. Sponsorem nagrody jestem ja czyli cerien. 
3. Konkurs trwa od 23.03 do 06.04 do północy. Zgłoszenia dodane po tym czasie nie będą brane pod uwagę.
4. Warunkiem koniecznym do udziału w rozdaniu jest polubienie lub obserwowanie bloga, udostępnienie plakatu na na fb bądź baneru na blogu, odpowiedzenie za co lubisz lub nie lubisz wiosny. 
  5.Do rozdania można zgłosić się tylko raz! Niedopuszczalne jest startowanie z wielu kont!
6. W rozdaniu do wygrania tonic Oriflame i próbki Sylveco.
  7.Wybór zwycięzcy należy do mnie autorki bloga i jest ostateczny, niepodważalny.
8. Wyniki pojawią się na blogu do 3 dni po zakończeniu rozdania a zwycięzca zostanie poproszony o przesłanie danych adresowych niezbędnych do wysyłki nagrody w ciągu kolejnych 3 dni. W przypadku nie zgłoszenia się w wyznaczonym terminie wybieram kolejnego zwycięzcę. 
9. Rozdanie nie jest konkursem w rozumieniu ustawy o grach hazardowych.
10. Nagrody są wysyłane jedynie na terenie Polski. 

  Powodzenia! :)


 

środa, 4 marca 2015

Konkurs z firmą Canpol babies!

No i udało się! 
Mam dla Was konkursik!
Co jest do wygrania? 
Oczywiście piękna PLUSZOWA KARUZELA "PIRACI" firmy Canpol babies. 

Karuzela z nowej kolekcji "Piraci" jest wykonana z najwyższej jakości super miękkiego pluszu. Powstała z bezpiecznych, przeznaczonych do kontaktu z dzieckiem materiałów.
Karuzela jest wyposażona w cztery lekkie, miłe w dotyku odczepiane zabawki, które zawierają piszczałki i grzechotki. (źródło).

_______________________________________________________________
_________________________________________________

Co trzeba zrobić by wejść w posiadanie takiej karuzeli?

Po 1!
Lubimy na facebooku mnie oraz sponsora nagrody firmę Canpol babies.

Po 2! 
Udostępniamy plakat konkursowy (link)

Po 3!
W wiadomości prywatnej na facebooku lub na mój meil (ewcia.cerien@gmail.com zatytułowane "konkurs Canpol babies") proszę przesłać odpowiedzi na pytania:

1. Pod jaką inną nazwą firma Canpol babies sprzedaje swoje produkty na rynku?
2. Firma nieustannie rozwija park maszynowy do produkcji artykułów dla dzieci. O jakiej powierzchni została oddana do użytkowania fabryka w 2013 roku? 
3. Co oznacza znaczek BPA free na produktach Canpol babies?  
 
4. Jakie nagrody zostały przyznane firmie w 2012 roku?
5. Napisz w KREATYWNY sposób (zdjęcia, wierszyki, komiksy, rysunki, opowiadania i inne) dlaczego to właśnie do Ciebie ma trafić nagroda?

Konkurs trwa od 4 marca do 1 kwietnia.

UWAGA! Pod uwagę będą brane tylko zgłoszenia wysłane w wiadomości prywatnej. Natomiast pod plakatem konkursowym zachęcam serdecznie do zapraszania znajomych do zabawy (nie jest to warunek konieczny!).

Regulamin:

1. Organizatorem konkursu jest autorka bloga czyli ja- cerien
2. Sponsorem nagrody jest firma Canpol babies. 
3. Konkurs trwa od 04.03 do 01.04 do północy. Zgłoszenia dodane po tym czasie nie będą brane pod uwagę.
4. Warunkiem koniecznym do udziału w konkursie jest polubienie FANPAGE bloga oraz sponsora nagrody, udostępnienie plakatu konkursowego i odpowiedzenie na pytania poprzez wysłanie prywatnej wiadomości do organizatora  .
  5.Do konkursu można zgłosić się tylko raz! Niedopuszczalne jest startowanie z wielu kont!
6. W konkursie do wygrania jest jedna pluszowa karuzela "Piraci"
  7.Wybór zwycięzcy należy do mnie autorki bloga i jest ostateczny, niepodważalny.
8. Wyniki pojawią się na blogu do 4.04 a zwycięzca zostanie poproszony o przesłanie danych adresowych niezbędnych do wysyłki nagrody w ciągu kolejnych 3 dni. W przypadku nie zgłoszenia się w wyznaczonym terminie wybieram kolejnego zwycięzcę. 
9. Dane adresowe wraz z numerem  telefonu dla kuriera zostaną przekazane firmie Canpol babies w celu wysłania nagrody.
10. Konkurs nie jest konkursem w rozumieniu ustawy o grach hazardowych.
11. Nagrody są wysyłane jedynie na terenie Polski. 
12. Zgłoszenie się do konkursu jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na udostępnienie zdjęcia lub treści tu na blogu w przypadku wygrania jak i również udostępnienia zwycięskiej pracy firmie Canpol babies.

Życzę powodzenia! :)

poniedziałek, 2 marca 2015

opieka dentystyczna- płać lub spadaj!

O tym, że w dzisiejszych czasach o dobra opiekę medyczną na NFZ ciężko to chyba każdy wie. Dobrego lekarza, pielęgniarkę czy położną to ze świeczką szukać. Dzisiaj natomiast będę pisać nie o porodzie dla odmiany ale o opiece dentystycznej.
Zawsze sie dziwiłam dlaczego ponad połowa moich znajomych korzysta z usług dentystycznych prywatnie. Przecież nie może być aż tak źle. Przecież na coś płacimy te cholerne składki. Przecież połowa tych dentystów ma prywatne gabinety wiec w czym mogą być gorsi robiąc to na NFZ czy prywatnie? Niestety jak sie okazuje dobry dentysta przyjmujący na fundusz to jak igła w stogu siana- marne szanse że go znajdziesz.
O tej brutalnej prawdzie przekonałam sie dopiero w ciąży a całkowicie uświadomiłam  w piątek będąc niespodziewanie z córką w prywatnym gabinecie z bolącym ząbkiem. Porozmawiałam sobie z pielęgniarka i dowiedziałam ciekawych rzeczy. A jakich? O tym za chwilę. Najpierw nieco naświetle swój przypadek, sytuację która mnie spotkała.
Miałam swojego dentystę już od czasów gimnazjum. Robiłam u niego wszystkie zęby. Lubiłam go za dobrze wykonaną robotę i podejscie do pacjentów pomimo iż już wtedy posiadał on swój prywatny gabinet! Zawsze zażartował, umiał rozmawiać z pacjentami w każdym wieku i przykładal sie do pracy. Jego plomby mam nawet do tej chwili pomimo iż mają już kilka ładnych lat. Nigdy nie chodziłam na poprawki. Gdy juz uporałam się z zębami przestałam do niego chodzić. Minęło około 4 lat kiedy sie u niego nie stawiałam. Nie było mi po drodze, zęby tez mi nie dokuczały....chodź wiedziałam ze wypadałoby podejść chociaż na "przegląd". Odwlekałam to do momentu, aż w drugiej ciąży jednego pięknego dnia zaczął mnie boleć ząb. Wiłam sie z bólu kombinując wszystkimi domowymi sposobami aby go ukoić. Ostatecznie na drugi dzień zdecydowałam, że czas odwiedzić mojego dentystę. Podejrzewałam, że plomba mi sie rozszczelniła i dostawało sie tam powietrze stad ten bol. Lekarz po tych kilku latach wciąż uśmiechnięty ale jakby inny. Zajrzał mi w zęby po czym w momencie gdy mówił Ja tu nic nie widzę dotknął mojej plomby a ona jak na zawołanie po prostu wypadła. Oznajmił mi, że zakłada mi opatrunek a ja mam się stawić po rozwiązaniu bo trzeba zrobić prześwietlenie. Nie poinformował mnie ani o stanie pozostałych zębów ani dlaczego mam przyjść dopiero po porodzie. Wytłumaczyłam to sobie Ja głupia ze to pewnie ze względu na to prześwietlenie mam sie stawić po urodzeniu bo nie powinno się robic go w czasie ciąży. Potem co jakiś czas wracałam do gabinetu na uzupełnienie opatrunku bo albo mi wypadal albo sie rozpuszczal. Któregoś jednak dnia mojego dentysty nie było ale byl inny. Przyjął mnie ale oznajmił, że koniecznie tego zęba mam zrobić teraz bo po ciąży to juz na pewno będzie kanał! Oprócz tego oznajmił mi ze mam tez kilka innych zębów do roboty i lepiej żebym zrobiła je teraz. Zdziwiłam sie mocno ale posłusznie zarejestrowałam sie do swojego lekarza. I co?? I mój ponownie odesłał mnie z kwitkiem twierdząc, że on mi tego zęba robic teraz nie będzie nie podając żadnych sensownych argumentów poza tym ze mam wrażliwe dziąsła i krew będzie sie lała a to się mija z celem. Zniesmaczona całą sytuacja ale posłusznie wróciłam do lekarza po rozwiązaniu. I oczywiście juz na tej wizycie usłyszałam, ze to na pewno będzie leczenie kanałowe, że mam zrobić zdjęcie w jego prywatnym gabinecie gdzie koszt zdjęcia to tyle i tyle i jakie są koszta leczenia kanałowego bo przecież NFZ tego nie refunduje. Wkurzyłam sie i to ostro ! W efekcie skierowanie na zdjęcie juz dawno pewnie straciło ważność a ja? Właściwie nie wiem na co czekam....moze na to aż napatoczy sie jakiś normalny lekarz lub aż będzie mnie stać na to żeby pójść prywatnie. Bo do mojego dentysty z pewnością więcej nie pójdę.
Do tego w piatek będąc z moja córą u dentysty dowiedziałam się, że leczenie kanałowe w czasie ciąży i przez 6 tygodni po porodzie w czasie połogu jest refundowane przez NFZ!!! O czym oczywiście mój lekarz nie raczył mnie nawet poinformować! Ba! Nawet teraz będąc mądrzejsza o ta wiedze wiem juz czemu odprawiał mnie on przez kilka miesięcy z kwitkiem! Uznał zapewne że leczenie na NFZ nie bardzo mu się opłaca i lepiej przetrzymać mnie troche i wtedy pieniążki wpadną mu do kieszeni! By potwierdzić ta informacje poszperałam też w Internecie i specjalnie dla Was zamieszczam link który potwierdza że kanał jest refundowany- link. I jak tu zaufać lekarzom?
A jak jest u Was? Korzystacie z pomocy na NFZ czy jednak wolicie robić zęby prywatnie? Może mieliście sytuacje gdy lekarz dentysta również nadwyrężył Wasze zaufanie?

sobota, 28 lutego 2015

50 twarzy Greya- hit czy kit?

Z samego początku zaznaczam, że tu nie będzie "ochów" i " achów" i jaki to film/książka są cudowne!
Ja nie z tych co popadli w GREYOfobie. O nie!



...chodź przeczytałam książkę. Ba! Nawet wszystkie trzy części...ale nie urzekła mnie. Zresztą czułam, że tak będzie.
Czemu więc po nią sięgnęłam? A no z czystej ciekawości. To było z dwa lata temu. Dowiedziałam się o książce od koleżanki z pracy. Akurat ją czytała - zachwalała, że świetna, że ostro i w ogóle. Nie przekonała mnie. Jednak gdy kolejna kumpela w pracy przerabiała tą lekturę w zachwycie i już następna czekała w kolejce by pożyczyć ciekawość wzięła górę. No bo co tam jest takiego, że wszystkie sie zachwycają. Usłyszałam też, że ponoć książka jest tak wulgarna, że zabraniają ją udostępniać w bibliotekach publicznych. No i się pokusiłam. Przeczytałam, pierwszą część, potem druga i nawet trzecią. Nie było tego WOW. Zawiodłam się troszkę bo myślałam, że książka na prawdę jest tak fantastyczna na jaką ją wszyscy kreują. Zamiast tego stwierdziłam, że to takie romansidło typu Harlequin z dodatkiem pikanterii w postaci BDMS który kompletnie mnie nie rusza. Nie wiem, może jestem dziwna ale nie widzę niczego podniecającego w sprawianiu komuś bólu a nawet pewnymi zachowaniami Szarego byłam wręcz oburzona. Dlaczego wiec czytałam dalej? Z tego samego powodu z którego w ogóle sięgnęłam po książkę - z ciekawości. Liczyłam, że może jednak mi sie odmieni, ciekawa byłam jak bardzo Grey sie zmieni przez Anastazję, że może jeszcze książka mnie zachwyci, że autorka mnie czymś jeszcze zaskoczy pomimo iż domyślałam sie, że książka zakończy się happy end'em. Nie zaskoczyła.
Dla sprostowania to nie to, że książka absolutnie mi się nie podobała. Nie była po prostu fascynująca/ fantastyczna/rewelacyjna no nie urzekła mnie.
Do tej pory zastanawiam sie czy to ze mną coś nie tak, czy serio tych ktorych to romansidło nie urzekło jest tak niewiele? A może jest wielu ale się nie ujawniają - Halo jesteście tu! Ukażcie sie i połączmy sie w bólu!!! (z przymrużeniem oka :D ). A tak na poważnie- nie mam nic do tych którym sie to podoba bo każdy ma swój gust. Ale czy może mi ktos łopatologicznie wyjaśnić gdzie tu fenomen tej książki i zarówno filmu? No nie mogę tego zrozumieć. Co tu jest takiego fantastycznego? Romans który sie kroi miedzy Anastazja i Christianem czy to porno BDMS które ktos odważył sie wpuścić na ekrany kin? Przecież jak ktoś chce sobie włączyć porno to w necie jest tego od groma i to do koloru i do wyboru. Przyznam się szczerze, że przez chwilę kiełkowała myśl czy by nie wybrać sie do kina i zobaczyć wokoło czego taki szum. Na szczęście w porę do akcji wkroczył rozsadek i wyperswadował mi to z głowy. Wolę wydać kasę na bilet na film który przynajmniej wiem że mi sie spodoba a nie po to, żeby zaspokoić swoja ciekawość. Za to do obrzydzenia wszędzie GREYOfobia: Tv, radio, prasa, Internet a nawet fb huczy o Greyu. Tego juz zrozumieć nie mogę.
Jak dla mnie niema sie czym tu podniecać. A wy? Co sadzicie o filmie/książce? Jesteście z tych fanów czy "anty fanów". Może uważacie, że to "porno dla mamusiek" (swoją drogą tez nie rozumiem tego stwierdzenia bo co to ma do mamusiek?????)? A może pozostajecie na neutralnym stanowisku? Albo jesteście z tych którzy sie tym zachwycają i sa w stanie przetłumaczyć mi ze się mylę i postawić sensowne argumenty ze to hit? :)


(podkreślam że mój post nie jest żadnym atakiem tylko wyrażam własne zdanie i zachęcam do dyskusji ;) )

czwartek, 26 lutego 2015

Zestaw "Wesołe zwierzątka" firmy Canpol babies- opinia

Dzieki Blogosferze dostaliśmy z synkiem do testowania cudowny zestaw obiadowy i butelkę treningową "Wesołe zwierzątka" firmy Canpol babies.



Wygląd: Zestaw ten ma śliczną grafikę. Jest w kolorach neutralnych więc nadaje się i dla dziewczynki i dla chłopca. Super, że można do kompletu z takim samym wzorem dokupić śliniaczek i butelkę treningową (my akurat butelkę dostaliśmy wraz z zestawem). Więcej wzorów kolorystycznych znajdziecie tutaj- butelki, talerzyki.

Jakość: Zestaw wykonany został z bardzo cienkiego plastiku przez co jest strasznie leciutki i wbrew pozorom wydaje się być odpornym na pęknięcia. Plastik sprawia wrażenie jakby był elastyczny. Butelka treningowa również jest leciutka i praktyczna. Posiada widełki by dziecko samo mogło sobie przytrzymać butelkę. Ustnik jest silikonowy. Jedyne co moim zdaniem jest nie dopracowane to zamkniecie od butelki- mogłoby być w jakiś sposób zaczepione do nakrętki lub w innym kolorze bo przez to, że jest przeźroczyste Igor już kilka razy to gdzieś gwiznął a ja potem szukałam. Podoba mi się tez opływowy kształt butelki i z tej strony z której jest to wycięcie na rączkę powierzchnia jest chropowata tak wiec i bez widełek butelka wygodna w trzymaniu.

Cena: Za kubek treningowy +/- 13 zł a za zestaw +/- 27 zł.

Opinia ogólna: Generalnie jestem zadowolona z zestawu. Powierzchnia póki co się nie ściera wiec grafika na zestawie i butelce jest wciąż wyraźna a używam produktów już prawie miesiąc gdzie np. miseczka jest używana praktycznie codziennie. Do tego z tym zestawem zrobiliśmy pierwszy krok ku samodzielnemu jedzeniu i synek sam zajada obiadki o konsystencji stałej. Również i picie z kubeczka nie sprawia większych trudności bo kubeczek jest mały i poręczny jednakże z racji że zazwyczaj napoje lądują nie tylko w brzuszku ale i na brzuszku i nie tylko ;) picie z kubeczka odkładamy na później :). Ja zdecydowanie polecam.




A blogosfera w tym miesiącu ma do zaoferowania taką o to śliczną karuzelę:


Zachęcam do zgłaszania się do testów jak i do organizacji konkursu :).


 

niedziela, 8 lutego 2015

Akcja #Lepszyporód

Od dłuższego czasu co rusz gdzieś obijało mi się o uszy...znaczy oczy akcja #lepszyporod. Właściwie pierwsze konkretne informacje o całym przedsięwzięciu napłynęły do mnie z serwisu Baby online. Ale nie była to moja pierwsza i jedyna styczność z akcją. Dopiero ten artykuł uświadomił mi na czym to polega i, że tak na prawdę każda z nas ma możliwość podzielić się ze swoimi szpitalnymi przeżyciami. Niekoniecznie tymi złymi ale i tymi dobrymi. Z napięciem czytałam zwierzenia redaktorek z Baby online. Przeżywałam wraz z nimi te chwile i niekiedy świetnie rozumiałam z czym tak na prawdę przyszło się im zmierzyć. Odszukałam fanpage Lepszy Poród i już wtedy postanowiłam- stworzę własną kartkę!





Aktualnie jest ona już w zbiorze innych kartek na fanpage i każda mama (i nie tylko!) może zapoznać się z tym co ja przeżywałam rodząc pierwsze dziecko.

Na czym polega akcja #lepszyporod? 

„Lepszy poród” to oddolna inicjatywa kobiet na rzecz lepszej opieki okołoporodowej. Mamy dobre prawo okołoporodowe – czas, by zaczęło być respektowane we wszystkich placówkach medycznych!
Akcja ta jest formą protestu przeciwko nadużyciom, których ciągle doświadczają kobiety na polskich porodówkach. Wierzymy, że zebrane tu świadectwa będą pomocą dla lekarzy, symbolicznym oczyszczeniem dla matek oraz parasolem ochronnym dla przyszłych rodzących.

...tak wiem poszłam na łatwiznę i skopiowałam to z samej oficjalnej strony Lepszy Poród ale uważam, że zostało to tutaj na prawdę świetnie ujęte. (więcej szczegółów w linku)

 Co zrobić by móc samemu przyłączyć się do akcji?
Właściwie niewiele-wystarczy napisać kartkę, zrobić zdjęcie jak trzymamy kartkę (można również uchwycić swoją twarz) lub jak leży na stole (ewentualnie widziałam też zdjęcia kartek napisanych w wordzie) i przesłać na adres meilowy akcja@lepszyporod.pl lub w wiadomości prywatnej na fanpage Lepszy Poród.

Co nam daje przyłączenie się do akcji?
Nam może niewiele poza wylaniem swej radości bądź goryczy ale dużo daje z pewnościom tym mamom przed którymi dopiero czas zmagań na porodówce z personelem. Nigdy nie wiadomo na kogo się trafi a dobrze być świadomym jakie prawa ma kobieta rodząca i na co absolutnie nie możemy przyzwolić.

Sama żałuję, że tak niewiele wiedziałam idąc rodzić po raz pierwszy. Gdybym była bardziej świadoma z pewnością do wielu sytuacji opisanych na mojej kartce po prostu bym nie dopuściła.
Co najgorsze złe traktowanie kobiet podczas porodu niekiedy rzutuje na decyzję czy mieć więcej dzieci czy nie. Czasami kobieta z upływem czasu jakoś radzi sobie ze złymi wspomnieniami (tak jak było ze mną) a czasami boi się podjąć decyzję o kolejnej ciąży i kolejnym porodzie.

Ja sumiennie będę przyklaskiwać całej akcji bo uważam to za coś na prawdę świetnego! Dopinguję też mamom, które będą rodzić aby były bardziej świadome swoich praw!

Dziękuję za uwagę :).


środa, 4 lutego 2015

Poród fizjologiczny (naturalny), poród siłami natury i drogami natury- czy to to samo?

Do tej pory poród dzieliłam na dwie kategorie: CC- cesarskie cięcie i SN- siłami natury.
Jakie było moje zdziwienie gdy dzisiaj trafiłam na ten artykuł. To uświadomiło mnie że niekiedy stwierdzenie "rodziłam siłami natury" jest błędnie używane i że rodzaje porodu mają nieco więcej kategorii niż te dwie wyżej wymienione.
Już kiedyś spotkałam się z sytuacją, że przy wizycie u lekarza z moją pierworodną lekarz mnie upomniała, że poród za pomocą kleszczy nie był porodem sn. Nie wiedziałam wtedy o co chodzi....myślałam, że lekarze dzielą to sami sobie na jakieś podkategorie a dla mnie poród po prostu jest albo sn albo cc. Rzeczywistość jest jednak inna. Może to tylko ja jestem taka niedoinformowana, może jest nas więcej....ale właśnie dla tych niedoinformowanych postanowiłam napisać ten post ;).
Czym się więc różni poród fizjologiczny (naturalny) od porodu siłami natury i drogami natury? Bo definicja CC chyba nie muszę przytaczać? ;)




Poród fizjologiczny (naturalny): jest to poród spontaniczny który przebywa całkowicie w naturalny sposób. Skurcze pojawiają się samoistnie i wszystko przebywa w swoim tempie bez ingerencji medycznej i farmakologicznej. Dziecko rodzi się w prawidłowy sposób (główką do dołu między 37-40 tyg. ciąży) i cały przebieg porodu jest bez ryzyka. Również przy takim porodzie wykluczamy całkowicie nacięcie krocza.

Poród siłami natury: jest to poród, w którym dziecko rodzi dzięki sile naturalnej czynności skurczowej macicy matki. Czołową rolę ogrywa tu oksytocyna (wytworzona przez organizm kobiety oczywiście ;) ), adrenalina i endorfiny. Chodź przyznam że jak dla mnie (takiego zielonka, który nie wie jak wygląda to z punktu widzenia medycznego :D) to jest praktycznie to samo co poród fizjologiczny.

Poród drogami natury: no i tutaj oczywiście dokładnie prawie to samo co wyżej z tą różnicą, że w tym wypadku jest już ingerencja i medyczna i farmakologiczna (nacięcie krocza, kroplówka z oksytocyną, znieczulenie, kleszcze itp.).

Doszukałam się również informacji, że porodów naturalnych w Polsce jest tylko 7%!! Jak dla mnie to tragicznie mało! Na własnym przykładzie widzę, że lekarze idą czasami na łatwiznę i chcą nieco przyspieszyć akcję porodową. Miałam w końcu dwa porody wywoływane kroplówką, oba z nacięciem krocza i jedno zakończone kleszczami. Dodam, że nie było takiej konieczności. W obu przypadkach stawiłam się w szpitalu zbyt szybko bo wydawało mi się, że już coś się dzieje. W obu przypadkach lekarze woleli podłączyć mnie od razu pod kroplówkę by po 4,5 godzinie było po wszystkim niż poczekać aż coś się samo rozkręci. Rodziłam w odstępie 4 lat w tym samym szpitalu i sposób postępowania wciąż ten sam. Wcześniej mnie to tak nie raziło...to wywoływanie porodu przez kroplówkę. Niestety im więcej lubię "dzieciowych" fan page na fb, im więcej przesiaduję na "mamowych" forach tym więcej informacji do mnie dociera. A ja??...Zaczynam być coraz bardziej świadoma, że mogłam nie dopuścić do tych kroplówek. Niestety świadoma po fakcie. W końcu nie na darmo się mówi "mądry polak po szkodzie". No ale cóż poradzić? Było, minęło i nie da się czasu cofnąć.
Po tym artykule który przeczytałam wychodzi jednak że najlepszy dla dziecka jest właśnie ten poród całkowicie naturalny (nie pierwszy raz spotykam się z tą opinią).



A jak było u Was?
Jaki poród miałyście (lub Wasze żony miały)?
A może jaki poród planujecie?
Bardzo jestem ciekawa Waszych opinii.